Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 29 lipca 2013

ulubiony cézanne ginsberga


skoro sztuka sama zasadza się na mnie, kiedy oglądam przypadkowe filmy, znów muszę o tym napisać. rzadko piszę o swego rodzaju intertekstualności, może częściej do niej nawiązuję niż piszę wprost, bo szczerze mówiąc się na tym po prostu zmieniam. i tym razem nie mam zamiaru opisywać poezji allena ginsberga, a nawet cytować fragmentów jego prac, a przede wszystkim "skowytu", w których odnosi się on do malarstwa swego - najwyraźniej ulubionego - artysty, paula cézanne. o wpływie obrazów tego francuskiego malarza na poezję ginsberga pisał sam poeta - określił ten wpływ mianem eyeball kick; gdy oko przesuwa się w koloru w kierunku kontrastującej mu barwy, dochodzi do nagłego kurczu, czyli "kopnięcia". ten zabieg chciał powtórzyć w swojej twórczości, zauważając go także w poezji haiku.

nie wiem, i pewnie się nie dowiem, czy ginsberg miał jakiś ulubiony obraz cézanne'a. autorzy biograficznego filmu "skowyt" wybrali akurat płótno z serii przedstawiającej górę św. wiktorii. być może użyto tu kopii góry świętej wiktorii widzianej z bellevue z 1885 roku, a może tak naprawdę szukanie konkretnego dzieła nie ma sensu, wszystkie bowiem są reprezentatywne. góra świętej wiktorii znajduje się w prowansji i można było ją oglądać z ukochanego miasta cézanne'a - aix-en-provence. obrazy przedstawiające "świętą górę" powstawały w ostatnich latach życia artysty, które nastąpiły zaraz po najlepszym dla twórczości artysty okresie. przyjechawszy z paryża do estaque, nasiąknięty impresjonizmem cézanne tworzy własny styl, dlatego lata 1878-1890 można nazwać "dojrzałym" okresem jego działań artystycznych. gdy van gogh szaleje w arles, cézanne ma swoje aix-en-provence, obaj zatem zainspirowani prowansją dają początek postimpresjonizmowi. co ciekawe, najważniejsze dzieła obu artystów powstają jeszcze przed ostatnią wspólną wystawą impresjonistów w 1886 roku. obraz cézanne'a dom wisielca, jedno z najbardziej rozpoznawalnych jego obrazów, a będące już zapowiedzią późniejszego stylu, pochodzi z roku 1873, a więc tym samym, kiedy powstaje impresja. wschód słońca moneta, rok przed pierwszą wystawą impresjonistów. tym samym powstaje pytanie: czy paul  cézanne kiedykolwiek był  prawdziwym impresjonistą, czy po prostu tworzył wraz z stawiającymi kroki milowe artystami, bo służyła i odpowiadała mu kawiarniana atmosfera i styl życia tych ludzi, bo interesowało go malowanie, miał pieniądze na eksperymenty, a tutaj mógł eksperymentować, lub też mógł ich wspierać finansowo, bo pochodził z bogatej rodziny? był on na pewno kojarzony i czuł się impresjonistą chociażby w stopniu towarzyskim, ale i pod względem artystycznym go z nimi łączono; emile zola pisał "chciałbym wspomnieć również o cézannie, który w tej grupie jest z pewnością największym kolorystą". natomiast ceniony krytyk i pisarz joris-karl huysmans, łączony z innymi malarzami, pisał o cézannie: "rewelacyjny kolorysta, artysta o chorych siatkówkach, który za sprawą pogarszającego się wzroku odkrył zapowiedź nowej sztuki."

bo z pewnością kolor jest istotny dla twórczości malarza - stosował kolory żywe, pogłębiając efekty optyczne, którym poświęcali uwagę impresjoniści, korzystający jednak z bardziej stonowanej palety. zola, a wiele lat po nim ginsberg, zwracają uwagę akurat na kolor; w przypadku "nowatorstwa" cézanne'a częściej mówie się o jego sposobie widzenia kształtów, każde opracowanie powtarza do znudzenia cytat "widzieć rzeczywistość przez walec, kulę, stożek".  liczne martwe natury przedstawiające owoce, jedynych "cierpliwych" modeli, ukazują właśnie próby przedstawiania przedmiotów pod kilkoma kątami patrzenia na raz, ukazania tego jakie są naprawdę, a nie jakie się wydają, zasiewając tym myśleniem ziarno kubizmu. ćwiczenia te powtórzy na krajobrazach góry świętej wiktorii,  kolejnej niemej modelce, którą można było oglądać z okna pracowni. motyw ten pojawił się już we wcześniejszym okresie, ale był to też jego ostatni temat, chętnie malowany przez osamotnionego mieszkańca chatki w aix-de-provence. góra była dla niego tak fascynująca, że tworzył liczne jej portrety, tak bardzo oddawał się pracy w plenerze, że nie przerwał malowania gdy zaskoczyła go burza i ulewny deszcz. przemoknięty malarz zaziębił się i stracił przytomność, by po kilku dniach umrzeć na zator płuc w 1906 roku.

Paul Cézanne, Góra św. Wiktorii z wielką sosną, 1887

Paul Cézanne, Góra św. Wiktorii widziana z Bellevue, 1885-95

Paul Cézanne, Góra św. Wiktorii, 1898-1902

oniryzm odilona redona

mówi się, że artysta to osoba o wyjątkowej wrażliwości, bowiem tylko dzięki niezwykle subtelnemu podejściu do otaczającego świata może przelać swoje emocje na płótno w taki sposób, by jego dzieło zachwycało. z drugiej strony artyści w naszym przekonaniu to postaci szalone, nierzadko jedyne zdolne do tak wybujałej wyobraźni, wyprzedzającej swoje czasy. odilon redon z pewnością odpowiada takiemu obrazowi artysty, jednak obraz ten bliższy jest naszym czasom, niż czasom redonowi współczesnym. odilon redon był bowiem zbyt introwertyczny jak na swoje czasy; koniec XIX wieku we francji był zbyt przełomowy, zbyt odkrywczy i głodny charyzmatycznych i interesujących jednostek, do których nie należał samotnik i marzyciel redon. dzisiaj nie doceniamy tego malarza w cieniu jego znakomitych rówieśników – clauda monet, paula cézanne’a czy auguste’a rodina, lecz może właśnie dzięki temu, że nie zapisał się w historii sztuki jako postać na owe czasy skandaliczna, możemy postrzegać jego twórczość nie przez pryzmat jego popularności, lecz poprzez dorobek artystyczny.

Odilon Redon

(1840-1916)

odilon redon bywa zaliczany do symbolistów, bowiem charakter jego dzieł odpowiadał założeniom tego kierunku – utwierdzało w przekonaniu, że malarstwo jest nośnikiem treści duchowych, a rolą artysty jest obrazowanie idei i wyrażanie subtelnej atmosfery poprzez wprowadzenie niepokoju i dziwnych nastrojów umysłu, a przede wszystkim czerpanie z własnej niesamowitej wyobraźni, która staje się ważniejsza od rzeczywistości. to, co łączy redona z symbolistami w warstwie programowej jest bez wątpienia jego stosunek do impresjonistów; symboliści oskarżali ich o powierzchowność i brak głębszego znaczenia w ich pracach, podczas gdy niechęć redona do kierunku, który zawładnął salonem końca XIX wieku, będąc jedyną akceptowaną przez publiczność alternatywą dla sztuki akademizmu było właśnie to, że on sam ze swoimi pracami został niezrozumiany. do tego ważnym łącznikiem między twórczością odilona redona, a chociażby gustave’a moureau czy arnolda bocklina jest romantyczne zainteresowanie naturą oraz sferą snu, zjawami nocnymi, których temat stał się coraz popularniejszy dzięki badaniom zygmunta freuda i wydanej przez niego w roku 1900 pracy „o marzeniu sennym”, w której proponował leczenie nerwic i histerii poprzez ujawnianie bolesnych przeżyć pacjenta między innymi w ich snach, czym rozpoczął proces rozwoju interpretacji marzeń sennych. w sztuce zainteresowanie snem przejawiło się zwróceniem w kierunku konwencji onirycznej, czyli takiej, która ukazuje rzeczywistość na kształt snu, marzenia sennego lub koszmaru. czerpiąc z tradycji, głównie antyku, w którym trzeba szukać źródeł oniryzmu, ale także z uwielbianego przez symbolistów średniowiecza, nadawano dziełom charakteru irracjonalnego, bliskiego snom i wizjom biblijnym czy mitologicznym transponowanym na wzór renesansowego quattrocenta i romantyzmu.

malarza tego nazywa się najczęściej za pisarzem huysmansem „księciem snów”, bowiem na tle sobie współczesnych najlepiej rozumiał sens oniryzmu i nawet nieświadomie zawarł w swojej twórczości jego założenia formalne i treściowe. źródłem takiego charakteru jego dzieł jest niewątpliwie biografia artysty, a przede wszystkim jego dzieciństwo, które spędził prawie całkowicie pod opieką wuja na wsi we francuskim bordeaux, które nazywał wyjątkowo odludnym, ale za to pełnym inspiracji i bajecznej przyrody, która niejednokrotnie zmuszała go do kontemplacji. jako syn francuskiego kolonisty i matki kreolki, poczęty jeszcze w trakcie wyprawy ojca do ameryki południowej, a zrodzony zaraz po powrocie statkiem do francji, przez całe życie poszukiwał w swoim życiu owej egzotyki i baśniowości odległego kontynentu, czego dowodem jest choćby przybranie imienia matki jako swój pseudonim artystyczny. był bardzo cichym i zamkniętym w sobie dzieckiem, skupiającym się bardziej na obserwacji natury i własnej wyobraźni niż nauce i prozie życia codziennego. tej odrębności towarzyszył brak zrozumienia zarówno ze strony wielodzietnej rodziny, jak i profesorów akademickich, których naukę odrzucał ponad dwudziestoletni i pewien słuszności własnych przekonań artysta. pierwszymi, którzy docenili jego wrażliwość i odmienne spojrzenie na sztukę byli botanik armaund clavaud i rytownik rodolphe bresdin – pierwszy z nich wprowadził artystę w świat mikroorganizmów i pokazał, jak obserwować przyrodę, podczas gdy drugi nauczył redona technik graficznych i przelewania swoich sennych wizji na papier.

Odilon Redon, Oko-Balon, 1878, MoMA, Nowy Jork

efektem tych odkryć były pierwsze rysunki węglem, do których zalicza się oko-balon z 1878 roku znajdujące się obecnie w museum of modern art w nowym jorku. tematem pracy jest wielki balon napędzany ciepłym powietrzem, wynalazek czasów redona, który z pewnością musiał zachwycić artystę. ów balon unosi się nad równą powierzchnią ziemi i sunie ku niebu, w nieskończone przestworza. centralnym punktem pracy jest jednak wielkie oko, które stanowi ciało balonu – oko, które marzycielsko spogląda w kierunku nieba, owej nieskończoności, do której zmierza. to ogromne oko z gęstymi rzęsami wyglądającymi niemal jak promienie słońca, które schowało się za potężnym balonem, samo w sobie ma coś z tej nieskończoności, owe spojrzenie jest nieobecne, jakby smutne. oczy często występowały w obrazach redona, być może dlatego, że dzięki nim introwertyk mógł otworzyć się na świat, były one jego oknem na otaczającą go rzeczywistość, narzędziem do pochłaniania go i przetwarzania w umyśle. oczy, za romantykami, były zwierciadłem duszy ludzkiej, a w przypadku odilona-samotnika, miały ukazywać bogactwo i wyjątkowość przeżyć artysty. patrząc na ten rysunek nie ma się tak naprawdę wrażenia dziwności; autor włożył w niego tyle siebie, że temu irracjonalnemu połączeniu nadał cech prawdopodobieństwa, ma się wrażenie, że taka hybryda może istnieć naprawdę, a to dlatego, że artysta tak przekonująco namalował to, co żyło w jego wyobraźni. od roku 1875 stosował w swoich pracach wyłącznie węgiel, uważał bowiem, że ta nietrwała, „lotna” technika jest najodpowiedniejsza do utrwalania jego wizji, które mógł szybko przenosić na papier, a czemu nie służył długi proces tworzenia akwafort, wyuczonych u bresdina. redon nazywał swoje rysunki węglem „czarnymi obrazami” i cieszył się, że może w ich tak poprawnie ukazywać efekty światłocienia i czerń, która dla niego była najważniejszym kolorem. rysunek ten powstał w okresie, w którym redon porzucił na stałe rodzinne bordeaux i zamieszkał w paryżu, gdyż wiedział, że tylko tam uda mu się zostać prawdziwym artystą. jednak ogarnięta impresjonizmem stolica sztuki nie chciała przyjmować posępnych, wręcz melancholijnych rysunków redona, co bardzo zabolało artystę. „jestem przedmiotem wielkiego nieporozumienia”, mówił.

takie też okazało się jego życie. w latach 70. co prawda ożenił się, ale przez następną dekadę spotykały go same nieszczęścia – najpierw umarło dwoje jego rodzeństwa, potem jego mistrz rodolphe bresdin, a na koniec pierworodny synek, który odszedł tak szybko jak przyszedł na świat. najprawdopodobniej właśnie ta śmierć wpłynęła najbardziej na twórczość redona tego okresu – jego prace są wręcz przesiąknięte smutkiem, a zmiana techniki na litografię tylko pogłębia czerń kolorystyki grafik. stąd zaczęto po raz pierwszy nazywać redona malarzem snów, bowiem prace przypominały najsmutniejsze i najbardziej tajemnicze koszmary senne i wizje, zaczerpnięte z grafik francisca goyi. właśnie po obejrzeniu cyklu „hołd goi” ojciec symbolizmu stephane mallarme napisał do redona słowa „odkrył pan tajemnicę, której nikt się nie domyśla”. przebywając w paryżu, redon stopniowo zaczął nawiązywać znajomości z tworzącymi tam symbolistami, jednak trzymał się bardziej pisarzy niż malarzy – tworzył dzieła inspirowane „kwiatami zła” charlesa baudlaire’a czy „opowieściami niesamowitymi” edgara allana poe. jego bliskim przyjacielem stał się odnajdujący w rysunkach redona nuty dekadentyzmu pisarz joris karl-huysmans, który bohatera swojej najważniejszej powieści „na wspak” uczynił kolekcjonerem dzieł odilona redona. powolne odnajdywanie zrozumienia wśród bliskich, a także duże wsparcie żony, która była dla odilona niczym saskia dla rembrandta, zaczęło rozjaśniać ponure życie tego już 50-letniego artysty.

Odilon Redon, Ilustracja do Kwiatów zła, ok. 1890

w roku 1889 żona poczęła mu zdrowego syna, w którym redon od razu się zakochał. mimo podeszłego wieku, stał się wreszcie szczęśliwym mężem i ojcem, a „roześmiana gębuszka” dziecka całkowicie odmieniła jego podejście do świata. redon po raz pierwszy otworzył się na kolor, początkowo po prostu kolorując swoje wcześniejsze rysunki, a potem przekonując się do pasteli, które tak jak węgiel pozwalały na szybkie szkicowanie bujnej przyrody i pięknego nieba, które tak często podziwiał w dzieciństwie dojrzały już artysta. przypomniały mu się też dawne wycieczki do luwru, w którym uczył się rysunku kopiując dzieła mistrzów i gdzie poznał twórczość swojego mistrza – eugène delacroix. plafon galerii apollina pędzla delacroix należał do najczęściej przerysowywanych dzieł z muzeum, a szczególnym zainteresowaniem obdarzył redon kwadrygę apolla z pięknymi końmi. zwrot ku kolorowi przyczynił się do polepszenia warunków życia rodziny redonów i coraz większego zainteresowania artystą wśród młodych – redon stał się mentorem dla nabistów, bowiem kolorystyka jego dzieł była niebywała. można powiedzieć, że uwięziony przez tyle lat w świecie czerni i bieli artysta, odkrywając kolor od razu oczarował się jego najintensywniejszymi odcieniami, tak jakby rekompensując sobie jego brak w pierwszych dekadach twórczości. w jego dziełach zaczęły dominować mocne czerwienie, ultramaryna i pomarańcze, harmonijnie kontrastowane z pastelowymi błękitami i różami. zainteresowany modną wówczas sztuką japońską artysta zwrócił uwagę na wartość estetyczną swojej sztuki i już nigdy nie powrócił do czarno-białej grafiki, przekonując się do malarstwa olejnego.

Eugène Delacroix, Plafon Apolla, Luwr, Paryż (fragment)

mimo zmiany techniki, artysta nadal operuje swoimi wyobrażeniami, nadając magiczny wymiar przedmiotom poprzez przenoszenie je w tajemnicze miejsca, zbliżone do krajobrazów widzianych we snach. najpiękniejszym przykładem przetransponowania mitologicznego tematu ujrzanego na plafonie delacroix jest obraz olejny rydwan apollina z 1914, najsłynniejsze dzieło redona eksponowane w paryskim musée d’orsay. często wykorzystujący tematykę mitologii greckiej, szczególnie motywu hypnosa, boga snu, a także skrzydlatego pegaza czy innych fantastycznych zwierzęcych hybryd takich jak centaury czy cyklopy, redon tworzy barwną kompozycję sugerującą dalekie, fantastyczne światy. dla niego samego obraz był ilustracją jego własnej przemiany, tak jakby podsumowaniem twórczości, bowiem został namalowany tuż przed śmiercią w 1916 roku – jest to bowiem obraz o „radości pełnego światła dziennego w kontraście do smutku nocy i cienia, podobnie jak uczucie szczęścia jest milsze od wielkiego bólu”. tematem dzieła jest triumf apolla nad wężem pytonem, którego zabił u wrót wyroczni delfickiej. widzimy, jak splątany ogon potwora niknie w ciemności świata podziemnego, zdominowanego przez optymistycznie błękitne niebo, po którym suną cztery piękne białe konie ciągnące niewidzialny, bo zalany złotym słońcem rydwan apollona. obraz ten jest pięknym przykładem konwencji onirycznej – występujące tutaj postaci fantastyczne, tak jak balon sprawiają wrażenie prawdziwości, przez co zaciera się granica między światem wyobrażonym a rzeczywistym, jak we śnie. to piękne marzenie senne wyśnione przez szczęśliwego i zadowolonego wreszcie z życia starszego artysty ujęte jest w jasnej, pastelowej kolorystyce, a niewyraźne, zatarte kontury, zamglenie i nieostrość rozmytego krajobrazu czy przestawienia samego boga słońca to tylko zilustrowanie tego, jak wyglądają sny zrodzone w wyjątkowej wyobraźni.

Odilon Redon, Kwadryga Apolla, 1914, Musée d'Orsay, Paryż

twórczość i postać odilona redona nie jest może szeroko znana, ale żyje w dziełach jego następców. nabiści czerpali z jego postrzegania koloru, tak samo jak i fowiści, którzy z pewnością podziwiali intensywność barw późnych płócien malarza. nawet paul gauguin, tak bliski redonowi w poszukiwaniu świata egzotycznego, nieskalanego XIX-wieczną cywilizacją, zabrał na tahiti tylko jedno dzieło – i był to rysunek rdona. swym podejściem do przedstawienia rzeczywistości redon inspirował surrealistów, a nawet abstrakcjonistów i XX wieczną awangardę. sam marcel duchamp przyznał się do zachwytu nad dziełami tego dzisiaj zapomnianego mistrza wyobraźni. wszystko to przewidział już malarz za swojego życia, pisząc w notatniku pt. "do siebie samego” słowa „moje rysunki inspirują, nie należy ich dokładnie opisywać. one niczego nie określają. prowadzą nas do dwuznacznego świata nieokreśloności.” nie jest naszą rolą zastanawianie się nad treścią i symboliką jego niezwykłych postaci, ale podziwianie sposobu, w jaki przelewał na kartkę i płótno swoje wizje. myślę, że odilon redon żyjący w XIX wieku, swoją wyobraźnią sięgał już wieku XX, a wrażliwością zaraził wielu z nas, tworząc porywające poetyckie wizje dokonań ludzkiego umysłu.

piątek, 26 lipca 2013

ach ten pocałunek!


choć nie było moim zamiarem tworzyć jakieś serii postów o obrazach z filmów, samoczynnie nawinął mi się kolejny przykład i nie pozostaje mi po prostu tego nie wykorzystywać. kto jest przebiegły i ma dobry wzrok znajdzie w tle na ścianie jednen z najchętniej reprodukowanych wizerunków całującej się pary:

Francesco Hayez, Pocałunek, 1859

obraz znajdujący się w mediolańskiej pinacoteca di brera został namalowany przez tworzącego w tym mieście romantycznego malarza włoskiego, francesco hayeza. artysta ten zajmował się przede wszystkim malarstwem historycznym, tworzył również portrety, a w jego dziełach doszukano się pomostu między włoskim neoklasycyzmem a północnoeuropejskim romantyzmem. patrząc jednak na obrazy hayeza, przyznać trzeba, że malował on może i tematy typowe dla romantyzmu, ale jego technika pozostała klasycyzująca; inspirował się ingresem (motyw odalisek), ale też grupą nazareńczyków, którzy pozostawali pod wpływem wczesnego renesansu. pozostaje jednak istota obrazu, a nie jego oprawa; w tej kwestii hayez malował czysto romantycznie; jego portrety i sceny rodzajowe pełne są emocji, a kompozycje nierzadko nawiązywały do wydarzeń bieżących, bo było jednym z głównym celów malarstwa drugiej połowy XIX wieku.

pocałunek to scena wydawałoby się banalna. otóż widzimy parę ukostiumowaną na zamożnych średniowiecznych młodzieńców - widzimy drogie materiały i dodatki, nieokreślone wnętrze z kamienia. najpewniej jest to znany z romansów rycerskich nieszczęśliwy związek, który musi ukrywać się ze swoim uczuciem - w komnacie panuje mrok, zapewne spotkali się na sekretnej schadzce w środku nocy, jak to bywało ze średniowiecznymi kochankami. napięcie i dramatyzm wynikający z potrzeby odliczania chwil przy jednoczesnym pragnieniu zatracenia się w tej jednej konkretnej chwili, oddaje układ dłoni i ciał - ona wtula się w niego, on przyciska ją do siebie, zagarnia, żeby nacieszyć się na dłuższy czas tym namiętnym pocałunkiem. czułość gestów przy jednoczesnym napięciu erotycznym. scena wydaje się zatem uniwersalna; niby zatopiona w średniowiecznej estetyce, niby budzi skojarzenia ze znanymi nam historiami miłosnymi - a jednak nie przedstawia nikogo konkretnego, postaci pozostają anonimowe.

ten fakt pozwolił na ukucie teorii o drugim, alegorycznym sensie tej sceny. w końcu obraz powstał w roku 1859, znaczącym dla historii włoch - wtedy bowiem rozpoczęło się risorgimento. czyż nie można znaleźć słodszej alegorii dla złączenia się rozdartej przez tyle wieków italii, niż porównanie jej do pary kochanków, którzy z utęsknieniem, lecz nie do końca w przyjaznych warunkach, padają sobie wreszcie w ramiona i oddają się wspólnej przyjemności? to właśnie w roku 1859 sardynia, oraz podległe jej miasta, m.in. mediolan, wypowiedziały wojnę austrii, rozpoczynając proces zjednoczenia - to właśnie dziewczyna miałaby być ucieleśnieniem królestwa piemontu i sardynii, która łącząc siły z francją zaczęła ubiegać się o swoje. mężczyzna natomiast stanowić miał obraz włoskiego narodu - kolory jego stroju: czerwień, biel i zieleń, dzisiejsza flaga, miała nawiązywać do patriotyzmu i ciała, z którym złączyć miała się wyspa.  

mówi się, że włosy to najbardziej romantyczny i rozkochany naród w europie. być może ten obraz pokazuje, jak wyglądał włoski romantyzm i w jak plastyczny sposób włoski artysta pokazuje ważne wydarzenia dla historii swojego kraju. odzierając kompozycję z kontekstów historycznych, pozostaje on dla nas miłą sceną miłości między dwojgiem młodych ludzi, idealną do reprodukowania w najbardziej ckliwych momentach i filmach. ciekawe, czy włosi mają to nam za złe?

piątek, 19 lipca 2013

stogi siana moneta


niestety nie wszystkie filmy ze sztuką w tle są tak udane jak dzieła, które stają się ich "bohaterami pobocznymi". gdyby jednak zebrać najnowsze hity kinowe, w których pojawia się jakiś znany obraz albo chociaż wzmianka o artyście, to pokazuje to, jak zakorzeniona w naszej kulturze jest sztuka i jak chętnie czerpie z niej kinematografia. dla mnie to będzie okazja, żeby poczytać więcej o impresjonizmie i napisać o twórczości stogach siana claude'a moneta.

claude monet uznawany jest za ojca i najwierniejszego przedstawiciela impresjonizmu. to jego obraz impresja: wschód słońca zaprezentowany na wystawie w 1874 roku dał nazwę kierunkowi, a także stał się wizytówką impresjonizmu. namalowany w hawrze, mieście, które wychowało młodego moneta, pokazuje relacje między niebem a wodą, odbijające się w morzu słońce i drgania fal, pokazuje przyrodę w konkretnym miejscu, o konkretnej porze dnia, gdzie człowiek stanowi tylko integralną część krajobrazu, a nie istotną dla akademizmu dominantę obrazów historycznych czy portretu. tym obrazem i innymi moment dokonał przełomu w sztuce, choć nie można jedynie jemu przypisać zasług impresjonistów i ich roli w historii sztuki. na pewno claude monet był jednym z artystów, którzy rozumieli technikę i impresjonistyczny sposób myślenia, a także ostatnim, który pozostał jej wierny, kiedy nowe pokolenie artystów zaczęło już malować na sposób neoimpresjonistyczny, a dawni koledzy zaczęli szukać czegoś innego, znudzeni "nowatorstwem". 

istotne dla twórczości moneta było malowanie w plenerze, co nie było pomysłem impresjonistów, ale przez nich z pewnością rozpowszechnione; nie bez związku pozostaje rozwój technologii tworzenia farb - tubka z farbą, przez niektórych uważana za pierwszy ready-made, bo skracający pracę malarza o proces tworzenia środku malarskiego, a także lżejsze i przenośne sztalugi pozwoliły na faktyczne przeniesienie pracowni na świeże powietrze. za pierwszy obraz moneta namalowany w plenerze uchodzi płótno kobiety w ogrodzie z 1866 roku, będące preludium do właściwego impresjonizmu, ale ukazującym już preferencje kolorystyczne i inne podejście do kompozycji, patrzenia na rzeczywistość - poprzez światła i cienie. 

malarza zajmowały przede wszystkim różnice w oświetleniu, które wiązały się z rytmem pór roku, pór dnia, a także zmian pogody i położenia słońca. fascynacje tymi zmianami, potrzeba malowania pejzażu w fotograficzną precyzją i szybkością, dla oddania najbardziej aktualnego stanu przyrody, przełożyły się na liczne cykle obrazów przedstawiające stały motyw w różnej scenerii; po raz pierwszy jeden artysta poświęcał kilkanaście płócien temu samemu tematowi, czy była to weduta (parlament brytyjski), czy studium architektoniczne (katedra w rouen), czy przyroda (topole, lilie). na serię stogi siana składa się około 25 obrazów przedstawiających fragment pola w giverny, miejscowości w normandii, którą zamieszkał malarz w latach 80.-90. XIX wieku. jego dom znajdował się stosunkowo blisko pól, więc pomysł na serię przyszedł mu do głowy podczas spaceru po okolicy. dlaczego stogi siana? co w nich takiego szczególnego? może właśnie to, że nie wyróżniały się one niczym nadzwyczajnym, może to, że tak bardzo przypominały o życiu wsi, były odwzorowaniem rytmu jej pracy, lustrem rzeczywistości - może był to ukłon w stronę francuskich realistów, którzy tak chętnie malowali ludzi podczas pracy na polu, a monet chciał pokazał efekt ich całodziennej pracy? 

nie malował jednak tych samych stogów; z angielskich tytułów obrazów wynika różnorodność kopców - siano (haystacks), zboże (grainstacks), pszenica (wheatstacks), nie malował też wszystkich o tej samej porze dnia, co oczywiste. wcześniejszy cykl pochodzi z lat 1888- 1889 i zawiera dwa bliźniacze obrazy - ukazujące dwa stogi zboża, mniejszy i większy, na tle giverny, w wersji o wschodnie słońca oraz o zimowym poranku, a także jeden ob obraz przedstawiający samotny stóg na tle topolowego lasu. w drugiej serii obrazy powstawały między latem 1890 roku, a wiosną roku następnego. malarz zafascynowany był wyglądem stogów siana układanych po sierpniowych zbiorach, które pozostawały na polu do marca. na ten cykl składają się ujęcia niemal wszystkich pór roku i dnia - głównie o poranku czy wschodzie słońca, kilka o południu, z końca lata, z okresu zimowego czy na jesień. powtarzają się cztery rozwiązania kompozycyjne: z dwoma stogami siana, z których - jak wcześniej - jeden jest większy, mniejszy może być ucięty lub mieścić się w kadrze, potraktowane zazwyczaj od frontu, na jednej linii wytyczonej na środku płótna, w tle znajduje się las i góry (1); są też samotne stogi siana na tle topolowego lasu, a więc także powtórka z pierwszej serii, zatem i pewnie to samo miejsce (2); dalej znajdują się konfigurację dwóch stogów, większy i mniejszy, mniejszy schowany jest za większym, ujęte ze skosa, nieco z perspektywy żabiej (3); oraz przedstawiający przybliżony pojedynczy stóg niemieszczący się w kadrze (4)

(1) Claude Monet, Stogi siana w południe, 1890-91

(2) Claude Monet, Stóg siana - Efekt śnieżnego poranka, 1891

(3) Claude Monet, Stóg siana - Efekt śniegu, 1891

(4) Claude Monet, Stóg zbożna o wschodzie słońca, 1890-91

widoczne różnice w samej kolorystyce i sposobie malowania są właśnie odzwierciedleniem aktualnej pory malowania pejzażu. nie było jednak wykonalne, aby uchwycić jeden, konkretny moment, gdyż po prostu podczas malowania warunki mogły się zmienić, słońce zmieniło położenie, pogoda się zmieniła. nie było niczym niezwykłym dla artysty, aby "podkoloryzować" obrazy w pracowni, nadać im wygląd oparty na długich obserwacji atmosfery charakterystycznej dla danej pory dnia, ale przez to obrazy nie były do końca "fotografią" rzeczywistości, do czego w jakimś sensie dążyło malarstwo końca XIX wieku gdy na horyzoncie pojawił się konkurent w postaci aparatu fotograficznego. mimo pewnych "niedociągnięć" obrazy z cyklu były chętnie przyjmowane do galerii, a także stały się inspiracją dla fowistów, a także kandynsky'ego. na podstawie filmu "gambit" wnioskuję, że stogi siana zrobiły również wrażenie na jego twórcach; sam film natomiast dobrze oddaje wartość rynkową cyklu moneta we współczesnym świecie.